My fanfiction and other random ramblings

my thoughts on how to write (or not)

Stalówki

leave a comment »

“Stalówki” to mój własny (nie-pochodny) pomysł. Co prawda napędu wystarczyło mi na obgadanie tego nieznacznie na ircu z pomocną duszą oraz napisanie takiego kawałka, ale może coś jeszcze się z tego wykluje. Na razie wrzucam tak jak jest.

Fjikka siedział na twardym krześle w salonie krawieckim Salvatta i nerwowo poprawiał krawat. Jego strój ceremonialny – który, bardzo praktycznie, po odjęciu kilku detali mógł pełnić rolę odzienia wieczorowego – już wisiał, w pokrowcu, przy jego łokciu.
Ianny suknia właśnie była oznaczana w celu dokonania na niej ostatnich poprawek.
Ianna popełniła niewybaczalny błąd i urosła o kolejną grubość dwóch palców od czasu ostatniego mierzenia. Szwaczka nie kryła swojego potępienia dla tak nieuprzejmego zachowania.
– I znowu trzeba brzeg poprawić – mamrotała właścicielka zakładu – a nie można było przestać rosnąć, a? Od kiedy zaczęłyśmy szyć tę suknię już prawie cała dłoń różnicy wzrostu! – pociągnęła za lewą część spódnicy. – Dodamy na dole płaską falbanę i malutka koronkę, powinno wystarczyć bez przeróbek. A potem się koronkę odejmie i będzie do chodzenia…
Fjikka przewrócił oczami. Do chodzenia. Tak jakby smarkate Stalówki bywały gdzieś, gdzie taką kieckę da się pokazać. On w swoim surducie mógł bez wzbudzenia zainteresowania pojawić się na kolacji u swojego promotora albo na spotkaniu z poważniejszym klientem – co czyniło wielu młodych skrybów – niestety suknia Ianny, nawet po obrabowaniu z koronek, błyskotek i cekinków, nadawała się raczej do teatru albo na przyjęcie z tańcami. Do sytuacji profesjonalnych jego przyjaciółka i tak zamówiła już była kostium w odpowiednio poważnych kolorach.
– Fjik, powiedz, czy teraz jest wszystko równo.
Otrząsnął się z rozważań o strojach – ich główny temat rozmów przez ostatni miesiąc – i przyjrzał stojącej przed nim dziewczynie.
Granatowy, atramentowy aksamit, lamówki i tasiemki na gorsecie z nieznacznie jaśniejszego materiału, białe koronki na wszystkich wykończeniach… Wszystko zgodnie z tradycją. I Ianna wyglądała w tym całkiem nieźle, mimo marudzenia i krytyki ze strony właścicielki zakładu.
– Jest w porządku – mruknął – wyglądasz jak wielki kleks.
Sekundę później robił unik przed lecącym w jego stronę niebieskim, safianowym bucikiem.
– Głupol.

***

Ceremonia dyplomowa ciągnęła się w nieskończoność. Każdy absolwent był wzywany na podium, gdzie jeden z profesorów odczytywał jego oceny i – niekiedy – specjalne osiągnięcia lub zasługi, a następnie wręczał mu – lub jej – naszyjnik ze stalówkami odpowiadającymi zasługom.
Zwykle były to po prostu stalówki prawowicie zużyte przez studenta w ciągu trzech lat nauki, ale w szczególnych przypadkach dochodziły do tego ozdobne specjalne stalówki za zasługi.
Wielu wchodziło w swoje dorosłe życie z jedną lub dwiema stalówkami – to ci, którzy pracowali pilnie, ale nie przesadzali z poświęceniem, ograniczali aktywność na uczelni i umieli zająć się życiem po zakończeniu zajęć. A przynajmniej tak siebie opisywali.
Inni, jak Fjikka, mieli mieć na swoim naszyjniku dwie zwykłe stalówki i jedną lub dwie specjalne, profesorskie.
– Nandraoles, Fjikka – zagrzmiał profesor historii wspólczesnej, który przejął prowadzenie ceremonii w okolicach litery “L”.
Poprawił surdut, wciągnął powietrze, uśmiechnął się nerwowo to Ianny i pomaszerował w stronę stopni, które miały go zaprowadzić przed mównicę.
– Panie Nandraoles – profesor Kukkitin przywitał go i zajrzał do przygotowanej przez sekretarkę rektora ściągi. – Pańskie zasługi w dziedzinie organizacji życia społecznego naszych studentów i dodatkowych, pozarozkładowych zajęć, które tak pomogły młodszym słuchaczom we włączeniu się do społeczności, spowodowały, że grono profesorskie uznało pana godnym otrzymania dwóch dodatkowych stalówek. Jednak pewne względy podyktowały decyzję, w efekcie której otrzyma pan tylko jedną.
Po sali poszedł szmer.
Od tygodni wiadomo było, że Fjikka, główny animator ruchu “zaopiekuj się”, czołowy sternik imprez studenckich – bezpiecznych i niskoalkoholowych – i aktywator najbardziej aspołecznych elementów na trzecim roku, ma dostać dwie stalówki. Dwie specjalne i dwie jego własne dawały mu status równy skrybie pracującemu zawodowo od trzech lat.
Znienacka “profesory” wycofały się z nieoficjalnej obietnicy.
Co mądrzejsi, w tym sam Fjikka, szybko opanowali gniewną reakcję. Skoro Kukkitin wspomniał o pewnych względach bez podania bezpośredniej przyczyny a jednocześnie w ogóle o tym napomknął, to musi w ten sposób dawać coś do zrozumienia. Po pierwsze, jak wywnioskował Fjikka, wykonując ćwierć obrotu w stronę widowni i podnosząc swój naszyjnik, Kukkitin był przeciw. Gdyby był za, po prostu wręczyłby ten naszyjnik, nic nie wspominając o planowanych dwóch stalówkach.
Po drugie, ktoś usiłował rozegrać z użyciem jego naszyjnika jakąś lokalną wojenkę – Fjikka ukłonił się krzesłom profesorskim z tyłu sceny, a następnie uścisnął Kukkitinowi dłoń. Mrugnął do staruszka i nieznacznie wzruszył ramionami, wskazując – mając nadzieję, że tak jego wiadomość zostanie odczytana – że nie wini go za to, co się stało.
Miał szczerą nadzieję, że ktokolwiek, kto usiłował coś ugrać na obniżeniu jego statusu, poczuł się usatysfakcjonowany. Niewielu absolwentów mogło sobie pozwolić na utratę tych dodatkowych, premiowych stalówek.
Ianna, na przykład, też miała obiecane dwie. Miał szczerą nadzieję, że cokolwiek to było, chodziło głównie o niego.

– Jedna – powiedziała wypranym z emocji głosem. – Jedna stalówka.
Siedzieli na podłodze w jego pokoju – współlokatorzy wykazali odrobinę taktu i zostawili ich samych – patrząc tępo na łańcuszek z zamocowaną jedną stalówką.
– Czy to na pewno twoja? – zadał w końcu dręczące go pytanie.
Obróciła końcem palca kawałek metalu.
– Moja, jest “I” wyskrobane od spodu.
– Zastanawiam się, co zrobili z drugą.
Wzruszyła ramionami.
– Jak znam mojego pecha, to ktoś ją zgubił. Jeżeli, całkiem przypadkiem, jednak się znajdzie, to przecież nie ma na nią dokumentacji.

Pech polegał na tym, że opiekun, z którym grupa Ianny zaczynała naukę, zmarł w połowie ich drugiego roku. Całość jego papierów, wszystkie podpisane odbiory stalówek i poświadczone stopnie zostały przejęte przez nowego prowadzącego, który na wstępie postanowił je zweryfikować.
Ofiarą bałaganu, który nastąpił po “weryfikacji” ocen 40 osób padła – między innymi – pierwsza stalówka Ianny. Nikt nie mógł twierdzić, że to była premedytacja, ale córki szewców, krawcowych, kowali, garbarzy i garncarzy wiedziały bardzo dobrze, co się stało z ich dobrymi ocenami, zaświadczeniami o pracy wieczorowej, odznaczeniami za konkursy i, właśnie, stalówkami. Sądziły jednak, że wszystko to zostało zarejestrowane w odpowiednim biurze uczelni i da się odnaleźć, odtworzyć lub zaświadczyć, że dana rzecz istniała.
Niestety dla Ianny i jeszcze trzech dziewcząt, które dostały znacznie obniżone oceny końcowe lub rangi, nie wszystko się znalazło.

Advertisements

Written by Srebrna

2016/03/23 at 00:12

Posted in Originals

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: