My fanfiction and other random ramblings

my thoughts on how to write (or not)

Archive for December 2015

Sekret Świętego Mikołaja

leave a comment »

Sekret Świętego Mikołaja

Jak on to robi, że w jedną noc objeżdża cały świat i dostarcza prezenty wszystkim dzieciom, które w niego wierzą?

Cóż, moi drodzy. Sekret Świętego Mikołaja jest taki, że to prawie wszystko bujda. Nie całkiem, ale prawie.

Czemu?

No to tak. Kiedy Święty Mikołaj zaczął tę całą akcję z dawaniem prezentów, skupił się na dzieciach, które czegoś naprawdę pilnie potrzebowały (albo i nie tak pilnie, ale nie mogły tego inaczej dostać). Nie był natomiast najlepszy z matematyki. Ocenił, tak mniej więcej, liczbę ludzi na Ziemi (z której znał głównie Europę) i w ten sposób usiłował wyliczyć, ile będzie musiał odwiedzić dzieciaków. Pomylił się w obu przypadkach.

Minęło kilkadziesiąt lat, a on zauważył, że chociaż próbuje dostarczyć prezent do każdego malucha, nadal zostaje bardzo wiele dzieci, które nie dostają nic.

I co zrobił? Stworzył pierwszą na świecie franczyzę.

Franczyza to jest takie coś, że jak ktoś ma świetny pomysł ale nie chce dłużej pracować albo produkować więcej, to sprzedaje innym ten pomysł i pozwala im używać swoich planów, szyldu, nazwy i czego tam jeszcze potrzebują, żeby mogli działać podobnie.

Święty Mikołaj znalazł różne bardzo miłe osoby, które też bardzo troszczyły się o dzieci i podzielił się z nimi pomysłem na rozdawanie dzieciom prezentów rozjaśniających sam środek zimy. Środek zimy zwykle jest paskudnym, ciemnym i zimnym czasem, więc każdemu przyda się coś miłego, żeby ten czas poprawić.

Tak też Mikołaj przygotował specjalne pakiety z informacjami, które zawierały plany i daty, ogólną rozpiskę kto kiedy co rozdaje oraz dostęp do fabryki zabawek. Pomógł też swoim nowym przyjaciołom w ustaleniu zakresu działań i sposobów pracy, jak w każdym dobrze zorganizowanym zespole. Nie byłoby przecież dobrze, gdyby jedno dziecko dostało dwie porcje prezentów, a inne zostało bez niczego.

Podzielili się więc terenem do odwiedzenia, mniej więcej według granic krajów (ale to się zmienia, więc nie byli dokładni) i Mikołaj mógł wreszcie odrobinę wyluzować, z miłym poczuciem, że kiedy on już pada na twarz ze zmęczenia, to ktoś inny – na przykład Kris Kringle – zabiera się do rozwożenia prezentów w Ameryce.

Okazało się, że pomysł z podziałem obowiązków był świetny, bo nie tylko doliczyli się, że na Ziemi jest więcej ludzi, niż się wcześniej spodziewali, ale też, no cóż, ludzi przybywa. Co roku były nowe dzieci do odwiedzenia i gdyby próbował sam zająć się dostawami do wszystkich tych wiosek i miast, to wiele maluchów byłoby zawiedzionych. Ale ponieważ inni przejęli część zadań – Sinterklaas (i Czarny Piotr), Father Christmas (który nie chce nikomu powiedzieć jak ma naprawdę na imię), Dziadek Mróz (znacznie lepiej od innych znosi długie podróże przez pustą Syberię) a nawet kilka Aniołków (które tego dnia zrywają się z chóru) – on nie czuje już aż takiego ciśnienia.

Jakoś koło 17 czy 18 wieku pojawiła się sprawa pewnych reform w fabryce zabawek. Problem w tym, że skrzaty są bardzo, bardzo tradycyjne. Mali kolesie, bardzo twórczy, bardzo kochani i wysoce inteligentni, ale bardzo źle znoszą zmiany. No wiecie, no. Nadal im się wydaje, że wszystkie prezenty dla dzieci z całej Europy zmieszczą się w jednym worku. Przyznam, jest to wielki worek, większy w środku niż na zewnątrz, ale nie jest bez dna! Nadal myślą, że w Finlandii jest mniej niż tysiąc dzieci. Oni… No serio, naprawdę nie są gotowi na zmiany.

Zastrajkowali, jak okazało się, że trzeba zrobić coś nowocześniejszego niż lalki-przytulanki i drewniane żołnierzyki.

Po dwóch miesiącach kłótni Święty Mikołaj dał sobie spokój, przebrał w cywilne ciuchy i pojechał na zakupy. Szczęśliwie miał zgromadzony zapas cennych metali i różne skarby znalezione w trakcie wypraw, więc miał co wydawać w jednym z pierwszych na świecie centrów handlowych. Podzielił się rozwiązaniem z przyjaciółmi i wszyscy zgodzili się, że skrzaty są zdecydowanie zbyt uparte, bo świat się zmienia a dzieci chcą czegoś bardziej skomplikowanego. Dzieci zmieniają się na pewno znacznie szybciej niż skrzaty.

No to co, chcesz wiedzieć, czemu pod choinką widzisz zabawki znanych marek? No własnie dlatego. Czasem, gdzieś, Święty Mikołaj zdoła komuś podrzucić lalę, pajaca w pudełku albo drewniany wózeczek wykonany przez elfy, ale przeważnie po prostu jedzie do supermarketu i kupuje co trzeba. Oczywiście w lecie, bo wtedy łatwiej jest o dobrą promocję, na której kupi się kilkadziesiąt pudełek LEGO, setkę latawców, tysiąc baloników i kilka skrzyń różnych elektronicznych przeszkadzajek.

Więc jak zobaczycie dużego faceta z wózkiem pełnym zabawek jakoś koło środka lipca, to odwróćcie wzrok. Nie dajcie mu poznać, że go zauważyliście. Jest strasznie nieśmiały.

Advertisements

Written by Srebrna

2015/12/23 at 20:39

Posted in Originals