My fanfiction and other random ramblings

my thoughts on how to write (or not)

[PL] Wiersze nt. Loren

leave a comment »

Srebrna jako Leśna Elfka napisała też kilka wierszy na temat Lasu Loren.

Pieśń o Lesie

Z dalekich stron przybylam tu
Do Lasu pradawnego
A on powital mnie jak dom
Cos dawno nieznanego
Gdy szlam tak, wolno, posrod drzew
Ich piesn zabrzmiala we mnie
I juz wiedzialam, ze ten las
On… bedzie moim miejscem
I zamieszkalam w miescie tym
Co w srodku lasu drzemie
Lecz wciaz spacery posrod drzew
Dnia tego budza wspomnienie

Piosenka o elfkach

Piekne sa i dumne sa,
I tajemnicze wielce,
Wyniosle takze bardzo sa,
O, tak – no, wez te rece!

Lecz jesli krasnal, czlek czy ogr,
zasluzy na uznanie,
No, chocby i halflingiem byl!
To elfke swa dostanie.

Bo kazda elfka ma ten zmysl
Wyczucie, tak to ujme
Ze jeslis bohaterem jest
Porzuca swoja dume

I twoje jest, co tylko chcesz,
Niewazne, jaka pora
Ale pamietaj – wielb ja, wielb!
Od rana do wieczora!

Bo jesli zdradzisz elfke swa
Okrutne swe oblicze
Pokaze ci… I zemsci sie…
Tak, z toba sie policzy

Powrót do Loren

Tlumy ludzi nad ma glowa mowia, krzycza
Zadna trawka tu nie rosnie, zaden listek
Nie przebija sie tu zapach lak podmiejskich
Tu, w samiutkim centrum, sercu miasta

Stoje tutaj zagubiona, pelna trwogi
Bo czym jestem posrod ludzi, ja, samotna?
Nie rozumiem, choc’m uczona, co w ich ustach
Nie rozumiem serc ich, mysli, oczu spojrzen

Wrogiem jednak im nie jestem ni zabojca
Oni – sobie i my – sobie zyjmy spolem
Bylebysmy nie wchodzili sobie w droge
Zyc mozemy i bedziemy, pokoj majac

Dzis wrocilam, by odpoczac, w Las wspanialy
Gdzie nie slychac gwaru, klotni ni wyklinan
I Was witam, siostry, bracia, z sercem ciezkim
I z pierscieniem na mej dloni, co wyrokiem na mnie…

Juz raz Pania odwiedzilam, raz wystarczy
Mam nadzieje jeno cicha, ze nie wiecej
I ze nigdy sie nie stanie to nieszczescie
Bym musiala z bratem, siostra, miecz skrzyzowac.

Pożegnanie

Gdy rozmawialismy wsrod drzew
I padlo Twe pytanie
To usmiechnelam tylko sie
“Jak zechcesz – tak sie stanie”
Tak wiec powiedli mnie wsrod drzew
Gdzie druid trzymal ksiege
Dwa krotkie slowa “tak” i “tak”
Starczyly za przysiege
Lecz teraz jestem sama tu
I leze wsrod zieleni
I zastanawiam cicho sie
Czemu-smy rozdzieleni?
Czy moze rozdzielila nas
Dumna zapowiedz twoja
Zes rownie dobry w milosci jest
Co zaprawiony w bojach?
Lecz nie pytalam wtedy o
Twe osiagniecia w wojnie,
A okazalo pozniej sie,
Zes tabor wiodl spokojnie
Czy moze inna znowu rzecz
Na drodze nam stanela…
Byc moze dziwne slowa te,
Co tamta powiedziala?
Rzucila prosto w oczy ci
Wyrzuty jakies gorzkie
A ty mowiles tylko ze
Nie moje to sa troski
Juz nie wiem… moze jednak to
Ze gdy w ostatnia pelnie
Poszlam na spacer, wtedy ty
Wracales z karczmy chwiejnie
Eh, zycie, zycie… wracam w las
Porzucam dom twoj, loze
Juz zadne z zaklec, slow twych, mow
Ci wiecej nie pomoze….

Ponieważ Srebrna została przyjęta do Armii Berserkerów, to wyrzucono ją (z pewnym wysiłkiem) z Leśnych. I z Przyjaciół Brokilonu.

Pożegnanie lasu

Las byl mi domem i las byl mi lozem
Schronieniem cichym i codziennym swiatem
Lecz uslyszalam krzyk mewy nad morzem
Odtad juz delfin, nie jelen, mym bratem

Juz fala morska unosi daleko
Te, co wsrod lasu tanczyla i grala
Wiatr morski wlosy rozwiewa mi lekko
W wode zielona spogladam dzis smialo

Pozegnac lasy, pozegnac zwierzeta
I braci moich, i przyjaciol moich
Mi przyszlo. Lecz dzis niech kazdy pamieta
O tej, co weszla w Armiji podwoje

Jedna z Was bylam, o Lesni Elfowie
Jednak pozegnac mi przyszlo was dzisiaj
Lecz prosze – niech nikt mi slowa nie powie
O tym, zem zdrajca – niech zapadnie cisza.

Przeklenstwo wszakze padlo na ma dusze
I geas zlamac wola ma nie zdola
Podazyc zatem za przeklenstwem musze
I prosb juz, zaklec, moc mi nie pomoze…

Pożegnanie Loren

Z cichym, smiertelnym szelestem
Opadaja liscie w Loren
Zegnaj, Lesie, zegnaj, zieleni iglasta
Zegnaj, wietrze, co liscie przegarniasz
Zegnaj, slonce, cos kwiatami darzylo
Zegnaj, nocy, pachnaca tajemnica

Tupot lapek ucicha w oddali
Lis, wilk, jelen, odwraca sie tylem
Zegnaj, Lesie, cos mnie tulil swa piesnia
Zegnaj, trawo, cos me niosla stopy
Zegnaj, niebo, co nad Lasem sie chylisz
Zegnaj, miasto, cos w tym lesie ukryte

Snieg osuwa sie na moje slady
Kazdy trop moj znika szybko
Zegnaj ze mna nie chca sie kamraci
Zegnac ze mna nie chca sie zwierzeta
Las gardzi dzis mymi slowami
Szept jedyny juz – “Zdrajczyni!” slysze…

Advertisements

Written by Srebrna

2014/04/15 at 00:00

Posted in Poems

Tagged with , , , , , , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: